RSS

Noworocznie z poślizgiem…ale z przytupem!

Do końca grudnia odbywają się wszelkie spotkania przed i poświąteczne, a do połowy lutego można się załapać na wiele spotkań noworocznych… I Kocikowi się udało. A załapał się nie byle jak i nie na byle co, bo na noworoczny koncert z Leszkiem Możdżerem w roli gwiazdy. Ponad półtorej godziny wspaniałej uczty, podczas której zbiorowo „skonsumowano” miniatury na fortepian i orkiestrę smyczkową, Bernsteina Suitę z musicalu West Side Story, Błękitną rapsodię na fortepian i orkiestrę Gershwina oraz na bis: chopinowski Mazurek C Op.24 Nr 2 (Kocika ulubiony z płyty Chopin impresje, który usłyszał pierwszy raz ze sto lat temu…no może dziewięćdziesiąt osiem lat temu na Yass Festivalu) i dwa utwory z ostatniej płyty z muzyką Komedy – Prawo i pięść oraz motyw z Dziecka Rosemary :)

Było zacnie, Możdżer szalejący i modyfikujący dźwięki fortepianu, wrzucając doń szmaty, szklanki (gaśnicy pod ręką nie było), filharmonicy też w formie…oraz publiczność. Publiczność obdarzona czasami erystycznymi talentami. W przerwie (po miniaturach) do kocikowych uszu dobiegł taki dialog:
Pan A: Wie Pan (mówiąc do Pana B), ja to się na muzyce poważnej nie znam. A na współczesnej, to w ogóle. Ale to było takie…takie jazzujące!
Pan B (ze znawstwem): Tak, ale ogólnie było to przyjemne dla ucha.

Tak, Kocik też się nie zna, ale może potwierdzić, że dla ucha było to bardzo przyjemne. I nie tylko dla ucha. Jak zawsze :)

 
5 Comments

Posted by w dniu Styczeń 26, 2012 in kocik widzi(ał), około-kocikowo

 

Niezła rzeź

Dosłownie – najnowszy film Romana Polańskiego pt. „Rzeź” jest bardzo niezły. Nawet…świetny. Choć trudno jednoznacznie nazwać go komedią, to ubaw gwarantuje po pachy. Jeden pokój, jedno zdarzenie i cztery doskonałe kreacje aktorskie. Kocik jest fanem Christophera Waltza (znanego z „Bękartów wojny”), zresztą Kate Winslet i Jodie Foster także bardzo (bardzo) dają radę, tworząc genialne postaci – niby ułożone, niby kulturalne i stonowane, opromienione szczęściem rodzinnym, do porzygania (sic!) uprzejme… a w rzeczywistości sfrustrowane, samotne, apodyktyczne. Doskonałe 90 minut kinowej rozrywki.

Ostatnie dni przypominały jednak bardziej Muppet Show, na który zresztą też trzeba się wybrać :)

A dziś dzień prze-słyszeń z supermigdałem oraz tekstem „kratke firy”. Oraz dużo rozmów o żurku i chlebie na zakwasie. Choć na obiad był doskonały krem z pomidorów z mozzarelkami :)

 
7 Comments

Posted by w dniu Styczeń 21, 2012 in kocik widzi(ał), około-kocikowo

 

Śniadanie idealne

Śniadanie idealne to od wczoraj dla Kocika kasza jaglana z owocami (banany, jabłka, morele), orzechami włoskimi i śliwkowymi powidłami. Porcja taka, że starczyło na trzy posiłki, zaś sił dostarczyło na ponad dziesięć godzin pracowego biegania. A wszystko to za 8,90 ;) To się nazywa dobra karma ;)

Jutro trzeba będzie się zaopatrzyć w ten jaglany cud – co to nie tylko dobry, ale i smaczny i spróbować upichcić takie śniadanie pod własną strzechą :)

 
10 Comments

Posted by w dniu Styczeń 15, 2012 in około-kocikowo

 

Zwiariowane wariaty

Są takie dni w życiu kota…że wiadomo od rana, że coś się wydarzy. A jeśli się nie wydarzy, to chociaż trzeba będzie zrobić coś szalonego. Piernik i Imbir postanowiły dziś zaszaleć i dać popis swoich możliwości. Co się działo do godziny 16 Kocik woli nie wiedzieć. Grunt, że po powrocie do domu nie zastał kompletnego pobojowiska, ale potem zaczęło się – obrywanie liści z kwiatków i ganianie z nimi w wersji z turbo dopalaczem, podkradanie kolczyków i ganianie z nimi w wersji z turbo dopalaczem, wskakiwanie na książki (po chwili mniej wytrzymałe egzemplarze spadały z półki), wskakiwanie do papierowej torby (mniejszej niż koci grzbiet), sprawdzanie czy do papierowej torby mogą się zmieścić dwa koty, usuwanie z papierowej torby jej zawartości (w nadziei, że zmieszczą się tam dwa koty), zahaczanie łbem o uchwyt papierowej torby i latanie jak w amoku, taszczenie w pysku wędki ot tak dla zabawy (z kąta w kąt) oraz upierdliwe wskakiwanie na stół, by sobie poleżeć między kubkami… Od samego wymieniania Kocik się zmęczył. A te dwie cholery ciągle na chodzie…w wersji „coś by się zorganizowało”.
Ech…ta młodość ;)

 
12 Comments

Posted by w dniu Styczeń 10, 2012 in kocikowe myśli niezidentyfikowane

 

Zagadka rozwiązana!

Kocik już wie dlaczego piękną mamy wiosnę tej zimy i dlaczego styczeń mało styczniowy, tak że przyroda okoliczna szaleje. Odpowiedzi udzieliła mu jego osobista Babcia, stwierdzając (i wieszcząc jednocześnie): jak nam tak będą w tym kosmosie kopali, to świat się przewróci do góry nogami.
Widać jest to przekonanie iście pokoleniowe, bo jej Mama mawiała, że to wszystko przez te loty kosmiczne!
Proszę Państwa – w kosmosie kopią nam stale, więc…szykujta się na chodzenie na rękach. No chyba, że przybędzie jakiś superbohater i stoczy bój o losy wszechświata – on vs kopiący w kosmosie.

 
5 Comments

Posted by w dniu Styczeń 3, 2012 in kocik oddaje się zadumie

 

Back to reality

I przeżyliśmy. Nawet całkiem szczęśliwie. Kolejny sylwester za nami, kolejny nowy rok zaczęty niespiesznie i miło. Oby tak dalej i bez zbędnych perturbacji. Tym bardziej, że jest trochę okrągłych urodzin do uczczenia w 2012, a do tego warto mieć zdrowie :)
Póki co i już jutro Kocik przekona się na ile…tolerancji wobec swoich fryzjerskich szaleństw może liczyć ;) Tymczasem… trzeba wrócić do równowagi po powalających projekcjach filmowych :)

 
6 Comments

Posted by w dniu Styczeń 1, 2012 in kocikowe myśli niezidentyfikowane

 

A za pasem Nowy… Off :)

Bilety na przyszłoroczną edycję OFF Festivalu zakupione, a tymczasem można powspominać to, co się działo w sierpniu roku tego :) W filmie mało deszczu…w rzeczywistości było trochę inaczej, ale i tak było… awesome ;)

 
2 Comments

Posted by w dniu Grudzień 29, 2011 in kocik widzi(ał)

 

Spokojności

Już za chwileczkę, już za momencik Kocik ruszy (się) w kierunku rodzinnego świętowania. Ma silne postanowienie błogiego lenistwa, przerywanego jedynie kolejnymi przyjemnościami :) Wszak musi się dobrze nastroić na… tydzień urlopu.
A dla wszystkich – niezależnie od poglądów, zapatrywań i pielęgnowanych tradycji – spokoju, świątecznej obfitości i przekonania o sensowności tego co (i jak) robimy :) A poza tym – obyśmy zdrowi byli.

Choć miało być bez przykładów muzycznych, to jednak… nie obejdzie się. Nie może być tak, że tylko Kocik zwija się ze śmiechu :) Uwaga – grozi uszczerbkiem na zdrowiu (choć uwadze polecić należy wyobrażenie stajenki – od 1’03″ i 1’39″:D). A na życzenie Kocik może służyć tłumaczeniem czeskiego tekstu :D
Wy-nalezione przez Maćka.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Grudzień 24, 2011 in kocikowe myśli niezidentyfikowane

 

Przedświąteczne bla bla bla

Dobrze nie mieszkać na południowych rubieżach miasta…nawet jeśli są ponoć megaekskluzywne. Spędzanie dzień w dzień 50 minut w dowolnym środku transportu, by dostać się do centrum i zeń wrócić – to stanowczo zbyt długo jak na Kocikowe możliwości. I żadne wspaniałości i fakt mieszkania w modnym (buaha) miejscu tego nie wynagrodzą :) To już Kocik woli blok z wielkiej płyty, ale za to mając w zasięgu ręki (a właściwie nogi) centrum, pole(tka) rekreacyjne i wszystko co do życia potrzebne. Do tej kategorii stanowczo nie należą strzeżone osiedla i alejeczki jak z bajeczki :)
Ta zrzędząca tyrada miała prowadzić właściwie tylko do konkluzji, że dzięki tej wyprawie (na rubieże) Kocik skompletował świąteczne prezenty. Siłą rozpędu popakował pierniki i zmajstrował karteluszki identyfikacyjne (dla kogo jaki pakiecik :) ). Reszta przeznaczona do rozdawnictwa niezorganizowanego leżakuje wciąż w pudełkach (lub czeka na polukrowanie ;) )
A za cztery dni Kocik zacznie urlop świąteczny… ale bóg jeden (czy drugi) raczy wiedzieć, co do tego czasu się wydarzy :) Bo są to rzeczy tak tajne, że nawet faks (na wszelki wypadek) staje się maszyną szyfrującą i wypluwa z siebie wyłącznie czarne kartki :)

 
6 Comments

Posted by w dniu Grudzień 19, 2011 in kocik marudzi

 

1,2,3… tempo!

Ostatnimi czasy Kocik ukuł kilka nowych określeń na swoją osobę (najczęściej od-zwierzęce są to nazwy i niestety nieszczególnie pozytywne). Ale abstrahując od tego, czy bliżej mu do świni, czy do małpy, to jest zarobiony po czubki uszu. Niby grudzień, niby świąteczne podrygiwanie wśród ludzi… A Kocik ma taki zamęt robotowy, że wzrok zaczyna mieć mętny, a do osobników z gatunku „rozlazłe dupy” traci cierpliwość. Ale dziś pracując sobie w najlepsze około 20, wymienił kilka wiadomości z jednym kierownikiem produkcji w temacie kto ma większe zadatki na pracoholika. Kocik nie wypadł tak źle w tej konkurencji, bo odróżnia jeszcze pory dnia/nocy, ergo – nie zatraca się bez reszty.

Tym samym pierniki leżą odłogiem i czekają na lepsze czasy. Czyli może po weekendzie. Podobnie listy z prezentami. Też czekają. Można te święta trochę przesunąć? Tak o tydzień lub dwa?
A z głośnika usłyszane w zeszłotygodniowej Offensywie historie o panu co „miał za duży brzuch i za małe serce”, od czego Kocikowi zaczyna się kręcić w głowie…a może potrzebuje magnezu i wapnia i żeby dźwięki dotykały skóry? :)

 
9 Comments

Posted by w dniu Grudzień 14, 2011 in około-kocikowo

 
 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.