RSS

Archiwa miesięczne: Marzec 2009

Może być tak,a może być tak

Dawno, dawno temu, kiedy kocik był piękny ( 😀 ) i młody, czyli w okolicy początków studiów (a było to tak dawno, że nie notują tego najstarsze kroniki 😉 ), to zamiast oddawać się przyswajaniu wiedzy, bez której żaden szanujący się filolog istnieć nie może (motyw kawy w literaturze baroku i rodzaj owoców w koszyku dziecka, które pojawiło się po śmierci świętej Doroty), oddawał się rozważaniom natury…różnej. Rozważania najczęściej powodowane były aktualnie „przerabianą” lekturą (bynajmniej nie tą z legendarnej zielonej książeczki) lub dysputami galeryjnymi…
Jednym z autorów, których kocik całościowo wchłonął w tamtym czasie był Anthony de Mello. Na drodze kolejnych zakupów oraz prezentów okolicznościowych, na kocikowych półkach znalazły się prawie wszystkie książki de Mello, jakie na tamtą chwilę można było zdobyć 🙂 Szczególnie ulubił sobie kocik dwa tomy „Modlitwy żaby”, które zaczytywał wytrwale. Tak wytrwale, że aktualnie część kartek żyje własnym życiem i przy odrobinie nieuwagi mogłyby powędrować w świat szeroki.
„Modlitwę żaby” kocik ulubił sobie nie bez powodu. Te zbiory opowiadań medytacyjnych dawały mu nie tylko sporo rozrywki (część z nich to przedniej jakości opowiastki, których lektura potrafi spowodować niepohamowany śmiech), ale i były rodzajem komentarza do rzeczywistości, która (młodemu i głupiutkiemu) kocikowi wymykała się z ram od czasu do czasu.

Ostatnio kocikowi przypomniała się jedna z opowiastek:

Wniosek starej Żydówki
Rzeczywistość przeważnie nie jest tym, czym jest, ale tym, czym chcemy aby była

Mała stara żydowska kobieta siada w samolocie obok zwalistego Szweda i zaczyna mu się przyglądać. W końcu odwraca się do niego i mówi:
-Przepraszam, czy jest pan Żydem?
-Nie – odpowiada Szwed.
Kilka minut później kobieta znów odwraca się do niego i mówi:
-Może mi pan powiedzieć. Jest pan Żydem, prawda?
-Z całą pewnością nie jestem.
Kobieta patrzy na niego jeszcze kilka minut, a potem zauważa:
-Mogę stwierdzić, że jest pan Żydem.
Aby się pozbyć kłopotu mężczyzna rzecze:
-W porządku, no więc jestem Żydem.
Ona patrzy na niego raz jeszcze, potrząsa głową i mówi:
-Z całą pewnością pan na to nie wygląda.

Najpierw wyciągamy wnioski, a potem staramy się znaleźć sposób, aby do nich dojść

Kocikowi tak się skojarzyło, bo ostatnio przyłapuje się na tym, że zbyt łatwo, czasami niepotrzebnie wyciąga wnioski, interpretuje dziwacznie po swojemu, pewnie czasami dopadają go tendencje nadinterpretacyjne…  A potem robi wielkie oczęta, kiedy przekonuje się, że jest całkowicie inaczej, niż to sobie kocik sobie w łebku ułożył.

Ilustracyjnie kocikowi skojarzyło się jedno ze zdjęć Annie Leibovitz (do Lavazzowego kalendarza 2009), (nie?)wiedzieć dlaczego 🙂

mini_hd_cinema

Pierwszy dzień prawdziwie wiosenny, minął pod znakiem przygód wszelakich i jeżdżenia po świecie. Ostre słońce spowodowało też refleksję Jelonka pt. ojej jaki ten świstak brudny! Więc jeśli  ktoś się zastanawia jakie kocik i Mysh mają wyznaczone zadanie na nadchodzący weekend…to niech się przestanie zastanawiać 😉 Będziemy ćwiczyć okazywanie świstakowi swojej miłości 😉 To może być nawet całkiem zabawne 🙂

Natenczas jednak kocik życzy sobie (i innym) kolejnych tak słonecznych dni, jak dzisiejszy…cytując: niech to trwa, niech to trwa 🙂

Reklamy
 
12 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Marzec 31, 2009 w kocik oddaje się zadumie

 

Wiosennie,czy nie…czas kocikowej aktywizacji:)

8507

Dziś rano kocik znów miał ochotę zapaść się pod ziemię, lub chociaż schować się w łóżeczku i nie wyściubiać ni cząstki wibrysa kocikowego. Kto to widział,żeby od pięciu miesięcy było cały czas szaro? Żeby nie popadać w marazm i totalne „niechciejstwo” kocik próbuje się aktywizować. Dziś na przykład podczas pichcenia obiadu włączył w sobie opcję sprzątaczki i by nie marnotrawić czasu oporządził herbaciano-przyprawową szafkę, ze zdziwieniem stwierdzając, że zapasy zgromadzone (przed wiekami) są większe, niż tego mógł się spodziewać. Obiad pichcił się dalej, a kocik niesiony sprzątaczą energią zaglądnął do lodówki, tam może zapasów nie odkrył, ale za to znalazł kolejny kontynent – mikroantarktydę 🙂 W ramach walki ze wszelkimi przejawami zimy, chłodu i wody zamrożonej (w innej postaci niż lód do drinków 😉 ) pozbył się narosłej w kocikowej lodówce bryły… następna w kolejce była pralka, którą (po tygodniu) udało się kocikowi uruchomić. Ach kocik, jak prawdziwa Pani domu poczynił tyle pożytecznych rzeczy, zanim oddał się wchłanianiu przygotowanego obiadku 🙂
By nie popadać w nieuzasadniony samozachwyt i idąc za ciosem, kocik zmierzył się z formularzami i papierami, kryjącym się pod tajemniczymi nazwami: WK i W20, by jutro móc nimi obdarzyć kilka (niczego niespodziewających się) osób 🙂

A wszystko to przy dźwiękach dawno nie słuchanego tandemu Preisner-Możdżer, który przypomniał mu urocze (galeriowe) czasy – czasy absolutnej beztroski, ciepełka wiosennego, herbaty z żurawiną oraz ciasta pani Usi 🙂 (choć sama osoba pani Usi miłych wspomnień nie budzi, bo kojarzy się ze strofowaniem o „zbyt głośny śmiech” 🙂 ). Tandem przypomniał też atrakcje komunikacyjne na linii Śląsk-Pomorze (tu puszczam oko do Ciebie Kamalo) i dysputy o tym, czy pytanie „a jakie masz oczy” jest dobre, czy nie 😉
Tandem nie pojawił się bez powodu…kocik odgrzebał tę płytę, by przekonać się na własne ucho, czy Jelonek rację ma w kwestii zapożyczeń muzycznych, zakrawających o plagiat. Więc aferka medialna wisi w powietrzu 😉

Póki co jednak kocik nie wysyła jeszcze donosów do prasy i telewizji, portali plotkarskich i stacji radiowych…lecz spokojnie oddaje się działaniom kreatywnym 🙂

ps. Maraton filmowy trwa! Jak to stwierdziła Malinu – dziś ostatni wieczór na takie rozrywki, bo od jutra wiosna i czas na delektowanie się ciepełkiem 🙂 Więc by ten ostatni wieczór dobrze wykorzystać, kocik zobaczył dokument podrzucony przez Sąsiadów. „Głęboko w gardle” – było zacnie 😉

 
15 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Marzec 30, 2009 w kocikowe myśli niezidentyfikowane

 

Zabezpieczony: Zmiany, modyfikacje, ulepszenia :)

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

 
Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Opublikował/a w dniu Marzec 30, 2009 w kocikowe myśli niezidentyfikowane, występy gościnne

 

(foto)słowo na niedzielę…

…a raczej na poniedziałek, bo premiera drugiego numeru „Pokochaj fotografię” przewidziana jest na poniedziałek właśnie. Zerknięcie kocik poleca przede wszystkim z uwagi na pojawiający się tam cykl „Mam tylko jedno skrzydło” 🙂 Więc klikajcie i zerkajcie, czytajcie, foto-uciechy zażywajcie 🙂

okladka_nr_02

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Marzec 29, 2009 w około-kocikowo

 

Poszukiwania wiosny rozpoczęte!

Kocik zaczynał już wątpić, czy doczeka tego pięknego dnia, w którym na widok zaokiennej aury, nie będzie miał ochoty zakopać się pod kołdrą na resztę dnia. I choć wydawało się, że nie obędzie się bez pogrążenia się w śnie całorocznym, to wystawiwszy sobotnio łapę na zewnątrz, kocik skonstatował z radością (dziką), że… jest ciepło! Do tego słonecznie, prawie bezwietrznie i prawdziwie wiosennie. Kocik może zaryzykować stwierdzenie, że wiosnę czuć w powietrzu i teraz może już być tylko lepiej!

By wykorzystać tę pogodową łaskawość, kocik wybiera się na spacer pt. „Poszukiwania wiosennych przejawów w rzeczywistości około-kocikowej”. Proszę trzymać kciuki za kocika, by poszukiwania były owocne, wszak kocik robi to nie tylko w swoim interesie 😉

Edycja niedzielna:
To się kocik wiosną nacieszył…minęło dwanaście godzin i wróciliśmy do wersji pogodowej pt. „szare-bure obydwa” 😦 I czego tu szukać? Chyba wygodnego miejsca pod kołdrą 😉

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Marzec 28, 2009 w kocikowe myśli niezidentyfikowane

 

Kociki za-strączkowane filmowo

Tekst poniższy zaczął powstawać w okolicach czwartku, czyli przed dzisiejszym atakiem wiosny 😉

*****

Kocik nie ogarnia rzeczywistości pogodowej. Od blisko tygodnia mamy (astronomiczną) wiosnę… i co? I kompletnie nic! Nadal zimno, siąpiąco i momentami śnieżnie. Kocikowi już bokiem wychodzą te zimowe atrakcje (wątpliwej jakości), dość ma mrozu i wiatru zacinającego, opadów wszelakich i ogólnej szarzyzny. Kocikowi marzy się słonko, ciepełko i kojąca zieleń przyrodowa. Ale widać ktoś się na kocika uwziął i postanowił zafundować mu zimę stulecia… A skoro zima stulecia, to trzeba na moment się zakopać w domowych pieleszach (tym bardziej, że świat około-kocikowy podążył tym tropem) i oddać się prostym (acz relaksującym) rozrywkom.

Dlatego od kilku dni kocik stara się nadrabiać braki filmowe – z lepszym lub gorszym skutkiem, ale stara się (czyt. nie zawsze zasypia przed napisami początkowymi 🙂 ). By te braki nadrobić, kocik wraz z Sąsiadem udał się w sobotę do wypożyczalni i po krótkim rekonesansie wypożyczył kilka filmów. Toż samo uczynił drogi Sąsiad, co automatycznie podwoiło ilość filmów do zobaczenia (system wymienny działa perfekcyjnie).

O ile o niektórych filmowych propozycjach niewarto wspominać, o tyle o dwóch trzeba i to bardzo, bo kocik zobaczył je nie tylko z przyjemnością, ale i ze wzruszeniem, przejęciem, zaangażowaniem z jakim dawno niczego nie oglądał. Z pierwszym z filmów łączy się anegdota z sąsiedzkiego życia i choćby z tego powodu kocik wiedział, że musi go zobaczyć. A mianowicie dobrych kilka miesięcy temu (w okolicach grudnia), kocik wraz z sąsiadami postanowił zobaczyć coś ładnego i spędzić leniwą niedzielę. Po długich naradach wybór padł na jednego z Bondów i film „Futro” z panią Kidman. Do pojechania do wypożyczalni oddelegowała się Różowa, która w czasie niedługim powróciła z zamówionymi filmami. Na pierwszy ogień poszedł Bond. Po nim w ramach odmiany mieliśmy zobaczyć film o Diane Arbus ze wspomnianą panią Kidman. Radośnie rozparliśmy się na kanapce, sąsiad włącza film i nagle stwierdza ze zdziwieniem: tu jest wersja „połlisz werszyn łyf inglisz sabtajtels”,ale nie ma „inglisz werszyn łyf połlisz sabtajtels”. Drogą dedukcji stwierdziliśmy, że padliśmy ofiarą pracownika-idioty, który wziął pierwszy z brzegu film pt. „Futro” i zafundował nam projekcję abstrakcyjne komedii polskiej.

Minęło kilka miesięcy, zima nadal panuje i kocik już osobiście zoczył to właściwe „Futro”, nie zastanawiał się więc długo i wypożyczył uśmiechając się radośnie 🙂

No…i film „Futro: portret wyobrażony Diane Arbus” kocika zadziwił i bardzo pozytywnie zaskoczył. Piękne zdjęcia, pięknie opowiedziana historia jednej z ważniejszych postaci w historii fotografii (tu oczywiście mogą się odezwać głosy sprzeciwu, ale niechaj chroni mnie przed gniewem znawców fakt, że kocik jest dyletantem 😉 ), nawet jeśli oparty o nierzeczywiste wydarzenia, to wciągający po czubki (kocikowych) uszu. Niemniej frapujący okazał się film Aronofsky’ego pt. „Źródło”. Właściwie to film także z kontekstem… Kilka miesięcy temu oglądała go Kamala i wówczas bardzo zachwalała i sugerowała, że kocik winien koniecznie go zobaczyć. Nawet wręczyła kocikowi płytkę, ale wiadomo… jakoś tak zeszło i film czekał na swoją kolej. Doczekał się w dniu wczorajszym i kocik dał się całkowicie uwieść historii snutej przez Aronofsky’ego. Cudowny film, który zachwyca od pierwszych kadrów i pozwala trwać w tym zachwycie długo po zakończeniu…

W ramach kontynuacji i przy wczorajszej porannej kawy Myshy i Kociki uknuły plan zobaczenia czegoś wspólnie. Plan ewoluował przez cały piątek (zaczęło się od koncepcji pierogowej, a skończyło się na popijaniu malibu i planach filmowych właśnie). Po pracy – niesiony radością weekendową – kocik pobieżył do zaprzyjaźnionej wypożyczalni i podziękował w duchu opatrzności, która sprawiła, że nie spotkał tam pracownika-idioty (który nie dalej jak w poniedziałek doprowadził kocika do jasnej cholery). Zapytał więc panią (która sprawiała lepsze wrażenie), czy posiadają w swoich zapasach „Nocną straż” Greenawaya. Ku swojemu zdziwieniu usłyszał, że tak i pani wręczyła kocikowi płytę. Do tego kocik do-pożyczył jeszcze „Notatki o skandalu”, które widział już w wersji kinowej, ale zaparagnął zaznajomić z nimi Jelonki i Myshy. W wiosennych podskokach kocik pobiegł do Myshowej norki (wcześniej kupując bardzo niezdrowe przekąski). Niestety okazało się, że Myshowy laptop jest oporny wobec płyt i za nic w świecie nie ma zamiaru odtworzyć nagranych na nich filmów. Nie pomogły konsultacje społeczne i ściągnięcie innych programów… Cham się uprze i mu daj! Więc w ramach pocieszenia zobaczony został ostatni Bond (kocik drugi raz, Mysh raz szósty). A oglądanie Greenaway’a i „Notatek” przełożono na sobotę.

Zgodnie z umową Myshy przykicały (kicające Myshy?? 🙂 ) przedpołudniowo, kocik przygotował front oglądaczy i się zaczęło… Na pierwszy ogień poszedł Greenaway, który okazał się Greenaway’em nie być 🙂 Okazało się także, że pani z wypożyczalni również inteligencją nie grzeszy i miast filmu o Rembrancie wręczyła kocikowi „Straż nocną” – rosyjski film fantasy, o walce dobra i zła, wampirach z Moskwy i jasnowidzach. Różnica tematyczna dość znaczna, ale w ostatecznym rozrachunku przynajmniej było zabawnie.

„Notatki o skandalu” trochę Mysh powaliły i zgniotły jej żołądek, tak że od połowy filmu siedziała ona zwinięta niemal w kłębek, powtarzając tylko – takie to straszne, sama bym tego nie zobaczyła… Jeśli jednak komuś nie straszne są życiowe sytuacje z patologią w tle – to kocik gorąco poleca. Rewelacyjne role Judi Dench i Cate Blanchett. W ramach zakończenia sobotniego maratonu kocik wybrał się na „Lektora” i choć film może nie wgniótł go w fotel, to kocik pozytywnie zaskoczył się rolą Kate Winslett. Jak miło, że „Titanic” nie był wszystkim, do czego ta pani się nadaje 🙂

Kocik nic więcej pisać nie będzie, bo może ktoś się skusi, to nie ma co fabułek zdradzać 😉 Może jedynie odesłać do ł(e)ba pełnego filmów:

http://www.filmweb.pl/f197372/Futro++portret+wyobra%C5%BCony+Diane+Arbus,2006
http://zrodlo.filmweb.pl
http://straz.nocna.filmweb.pl
http://notatki.o.skandalu.filmweb.pl
http://www.filmweb.pl/f439584/Lektor,2008

****

Miejmy jednak nadzieję, że zimę mamy za sobą… I że dzisiejsze słońce i ciepełko nie jest pogodowym żartem. Bo kocik już kwiczy ze szczęścia, mogąc spacerować w wersji rozchełstanej 🙂

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu Marzec 28, 2009 w kocik widzi(ał), około-kocikowo

 

Zabezpieczony: Siedem

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

 
Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Opublikował/a w dniu Marzec 23, 2009 w kocik oddaje się zadumie