RSS

Archiwa miesięczne: Marzec 2010

Wiosenne przebudzenie,czyli kocikowy kambek!

No dobra… Kocika wsysnęło, ukradło, wysłało w inną galaktykę i na ponad miesiąc oderwało właściwie od rzeczywistości wirtualnej. I choć Kocik życzyłby sobie, by owo zniknięcie było wywołane np. wyprawą dookoła świata lub miesięcznym rejsem po morzu śródziemnym, to niestety i prozaicznie było ono wywołane życiem i jego prozą.
Dominantą w tym „gatunku” był kończący się (po 4 miesiącach) remont nowego megapaśnika, do którego szczęśliwie Jelonek wprowadził się już trzy tygodnie temu. I choć działania w wersji hardcore’owej się zakończyły (kucia, wiercenia, zrywania podłóg i ich kładzenie, organizacja od nowa tego, co było do tej pory tylko syfem i dziurą w rzeczywistości), to sam etap przeprowadzki też był dość absorbujący i na dobre pewnie jeszcze się nie skończył…ale i tak więcej czasu można już spędzać na piciu napojów chłodzących, niż na szorowaniu blisko stuletnich kafelek, które pewnie od tyluż lat szmaty nie widziały.
Opowieść o tym co się działo przez te cztery miesiące zajęłaby przy dobrych układach…no…ze dwa bruliony i jeszcze trochę… Nawet Jelonek miał plan upamiętniania remontowych działań, ale kiedy remont zaczął się na dobre, nie w głowie nam były pisarskie uniesienia.

Niemniej…remont w wersji zasadniczej się zakończył i rozpoczął się etap „Jelonek na włościach” 🙂

Kocik…pracuje sobie. Jest mu dobrze w nowej pracy, gdzie jak z bicza trzasnął minęły już dwa miesiące (dziś, dokładnie dziś!). Od czasu do czasu dostanie jakimś komplementem, od czasu do czasu wkupuje się w łaski (o sposobach za moment), są momenty kociokwiku i radosnego upajania się wiosenną aurą (wreszcie). Jest dobrze i dodać można jeno – niech to trwa, niech to trwa 🙂 Kocik pielęgnuje znajomości i przyjazne stosunki, od czasu do czasu głupio pogada, raz na czas wypije gdzieś kawę i do tego głupio pogada 🙂

Koci świat nr 2 – jak nazywane jest Imbirowo-Piernikowe tałatajstwo żyje, dokazuje, je, bryka, śmieszy, doprowadza do pasji (szewskiej, czasami). Jest ogarnięte póki co lekarsko i spędza dni na beztroskim bieganiu, przesuwaniu, skakaniu, czepianiu się, przewracaniu, mruczeniu, niuchczeniu, łażeniu wszędzie, a szczególnie tam, gdzie łazić nie powinno. Słodziki dwa 🙂 Dwa żarłoczne słodziki 🙂

Od blisko miesiąca Kocik jest radosnym posiadaczem (dzierżawcą 😉 ) nowej kuchenki i sprawnego piekarnika, więc piecze na potęgę i wypróbowuje cierpliwość otoczenia 🙂 W wybranych przypadkach sprawdza czy istnieją kalorie, bo są tacy, którzy powątpiewają poważnie w fakt ich istnienia 🙂 Więc Kocik w ramach ambitu – skarmia i sprawdza. Póki co nie mierzy raz w tygodniu obwodu powątpiewających, ale może i do tego dojdziemy, jeśli tylko nie zafundują sobie oni agresywnego chomika* 🙂

Wiosna się toczy…niespodziewanie pojawiła się ot tak. I dobrze, bo nawet kocikowa cierpliwość kiedyś się kończy. A wiadomo, że Kocikowi lepiej nie podpadać 🙂 Kocik wraca do życia.

*Kategoria agresywnego chomika wymagałaby długiego wprowadzenia. Podobnie jak kategorie: zawodów w curlingu na korytarzach, rekordu kolejkowego, kapusty kiszonej w garnku i parę innych 🙂 Dość niech będzie napisać, że koncepcje te pojawiają się od niechcenia jakby i między jednym a drugim siorbnięciem kawy, w gościnnych progach Filozofów Dialogu 🙂 Czy to świadczy o naszej kreatywności, czy zbliżającym się szaleństwie?

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Marzec 29, 2010 w około-kocikowo