RSS

Archiwa miesięczne: Kwiecień 2010

Niby nic…

…a czasami jednak coś 🙂 Unikając jednak przewlekłego bredzenia, Kocik musi podzielić się krótką refleksją… otóż czasami zawartość jego torby/torebki wprawia ludzkość w zadziwienie. Kocik zaglądając w jej wnętrze rzadko doznaje szoku – wszak najczęściej sam umieszcza tam różne przedmioty, ale tak zwani „inni” miewają pewnie zagwozdkę widząc to, co bywa wyciągane na światło dzienne.
Jako pierwsza zwróciła na to uwagę Syrenka Warszawska, gdy podczas zajęć podyplomowych Kocik wyciągał dziwaczne elementy torebkowego wyposażenia. Na stanie prócz sporej ilości sztućców była na przykład strzykawka i (w zestawie) płyn na pchły. Przy kolejnych spotkaniach nieśmiało zapytywała – co tym razem kryje się w torebkowych wnętrzach.
Kilka dni temu, podczas popołudniowej wizyty u Filozofów Dialogu, Kocik wyciągnął z torebki mieszadełka do miksera (wcześniej zostawione w paśniku), bez których czynności piekarnicze nie mogą się odbywać. Filozof Kuleczka jak osłupiały wpatrywał się w kocikową torbę, nie rozumiejąc pewnie skąd tam mieszadełka i dlaczego są włożone we wnętrze szalika bawełnianego (który także w paśniku się ostał kilka dni wcześniej). Musiało go to bardzo ruszyć, bo następnego dnia zreferował sprawę pozostałym procentom zespołu Dialogowego 🙂
I nie żeby przez to Kocik poczuł się jakoś wyjątkowo lub dziwnie…lecz zacznie baczniej przyglądać się temu, co pałęta się po jego torbce, by przypadkiem i niepotrzebnie „nie-osłupiać” rzeczywistości 🙂
[aktualnie jest między innymi kartka z planem katedry, tej przy skwerku 🙂 ]

Reklamy
 
 

Kocik dziękuje i dyga nóżką!

Otóż Kocik pragnie podziękować wszem i wobec za doznania środowe 🙂 Choć z uwagi na chorobowe padnięcie trudno było mu wykrzesać z siebie szczególnie widoczny entuzjazm…to było mu bardzo miło i sympatycznie 🙂 Niniejszym za wszelkie dobro podziękować chciał (alfabetycznie): Ciaperowi, Hydrysiowi, Jelonkowi, Kierowniczce Pijalni Siemienia Lnianego, Malinie, Myshy, Tośkowi oraz Wilczym Ślepiom. Jak Kocik już mówił – cudnie było spędzić z Wami ten wieczór… Starzenie się jest wtedy dużo łatwiejsze 😉
Prócz tego podziękowania należą się wszystkim tym, którzy zechcieli Kocikowi po-życzyć, po-składać i co tylko. Niechaj będzie tak, jak napisała Operzyca: oby mój słoń kąpał się w mleku 😉

ps1. Koci świat „zjadł” już dwa balony, które Kocik przekleił z drzwi na wieszak 🙂 Widać mają niedobory witaminy G (jak guma). Albo bardzo podoba im się bogata kolorystyka balonowa, która zawitała pod kocikową strzechę 🙂

ps2. Kocik stał się posiadaczem super-ekstra-mega wypaśnie mądrego ekspresu 🙂 Teraz czuje się jak bohater filmu, bo gdy wstaje, to do dzbaneczka już „ciurczy” sobie aromatyczna kawa 😉

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Kwiecień 30, 2010 w około-kocikowo

 

Wiosenne falowanie

Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie…no bo ileż można, kurcze blade! Nawet Kociki mają jakąś wytrzymałość. I Kocikowa właśnie zaczyna się wyczerpywać, braki energetyczne, deficyty w pozytywnym nastawieniu i nieumiejętność wytworzenia w sobie radosnego podrygiwania. Bo raz, że pospolitość skrzeczy, dwa, że brak motywatorów do wersji „uśmiechać się jak głupi do sera”, trzy, że Kocika jakieś choróbsko zaczyna dopadać, cztery, że się starzeje, pięć, że z punktem czwartym pojawia się refleksja, że mimo upływu czasu nic się nie zmienia. Poza tym, że Kocik się starzeje. Dopiero co (3 lata temu) obudził się w dniu swoich urodzin i pomyślał – do kaduka! za pięć lat trzydziecha! I nawet się nie zorientował, gdy prześmignął przez półmetek tej drogi. W gruncie rzeczy to nie chodzi o to ile ma się lat, bo przecież wiadomo, że w swojej świadomości Kocik czuje się wciąż na etapie 24-25 i gdy ktoś go pyta ileż to liczy sobie wiosen, to musi się ciężko zastanowić i dokonać odpowiednich obliczeń. Chodzi raczej o poczucie stagnacji i marazmu. To czego Kocik się boi, to poczucie, że za kolejne pięć lat obudzi się i pomyśli sobie… nic się nie zmieniło. Jestem tam, gdzie byłem. Na karierę to już i tak nie liczy…bo nie ma w sobie cech, które taką karierę gwarantować mogą. Pracowitość i inteligencja to jednak stanowczo za mało. Refleksja nienapawająca przesadnym optymizmem.
Szaro-buro mi.

***
w głowie Nosowska i „Wielka Dama”

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu Kwiecień 27, 2010 w kocik oddaje się zadumie

 

Postweselny kocik, czyli etopiryna control :)

Kocik weselił się wczoraj…i dzisiaj się też weselił,bo proceder ten zakończył dobrze po północy, kiedy przyczłapał w strączkowe okolice. Przyczłapał ubawiony setnie i wytańczony wyjątkowo. Stópki kocikowe poszorowały trochę parkietów i odmówiły posłuszeństwa 🙂 Widać prawdą jest to, co mówi Jelonek, że kondycja już nie ta i nie ma co się czarować, że pierwszej młodości już nie jesteśmy. Ale raz się żyje i raz można pozwolić sobie na szaleństwa…tym bardziej, że weselny DJ był łaskaw nie smęcić i wyborami muzycznymi wywoływał podrygiwanie kończyn kocikowych. Mniej lub bardziej skoordynowane 🙂 Z akcentem na te drugie, co jednak nie przeszkadzało widać nikomu…a Kocikowi absolutnie.
Choć główka lekko pobolewa od wchłoniętego C2H5OH i nadmiaru wrażeń, to takim weselom mówimy stanowcze i zdecydowane tak 😀

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Kwiecień 11, 2010 w około-kocikowo

 

Wkrętka wiosenna

Genialny tekst i genialne wykonanie…i to wszystko przez komerchę pt. YCD 😉 Nie wprawia hurraoptymistyczny nastrój, ale wkrętek sobie nie wybieramy 🙂 Do słuchania tylko…przy dużym stężeniu endorfin 🙂

A poza tym wszystko w normie 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Kwiecień 9, 2010 w kocikowe myśli niezidentyfikowane